Interfracht Co. Int. Air Freight


Al. Krakowska 264
02-210 Warszawa

tel / fax:+48 228462263

Infolinia operacyjna:
+48 601 335 890
Lotnicze przewozy towarowe „cargo” w pandemii Covid-19.

Lotnicze przewozy towarowe „cargo” w pandemii Covid-19.

Ogłoszenie przez WHO stanu pandemii, w branży lotniczej spowodowało bezprecedensową, niespotykaną nigdy wcześniej redukcję liczby rejsów i uziemienie większości flot pasażerskich na Świecie. Według szacunków IATA spadek ruchu pasażerskiego w II kwartale 2020 wynosił 82%, spadek przychodów zaś w całym segmencie przewozów pasażerskich na koniec 2020 wyniósł 55%. Te dane jasno pokazują jak dotkliwe straty poniosła cała branża lotnicza w wyniku rozprzestrzeniania się zarazy SARS-CoV-2. Rynek Belly cargo, czyli przewozów towarowych obsługiwanych przez rejsowe samoloty pasażerskie po uziemieniu maszyn praktycznie zamarł. Tym samym powietrzne szlaki towarowe opustoszały. Specjaliści nie mają złudzeń, linie lotnicze bardzo długo będą odrabiać straty finansowe po załamaniu się rynku przewozów lotniczych z powodu pandemii koronawirusa. Zrzeszenie Międzynarodowego Transportu Lotniczego (IATA) przewiduje, że proces przywrócenia stanu sprzed pandemii potrwa co najmniej do 2024-2025 roku. Ten dotkliwy cios dotknął nie tylko przewoźników, porty lotnicze, ale cały powiązany ze sobą sektor związany z transportem lotniczym, czyli agentów handlingowych, dostawców różnych niezbędnych usług dla funkcjonowania portów i linii lotniczych, a także i nas – branżę spedycji i logistyki frachtowej. Na szczęście przewozy cargo nie spotkały się z takimi obostrzeniami jak przewozy pasażerskie, więc przewoźnicy nie zostali zmuszeni do uziemienia floty cargowców ( freighterów) i zawieszenia działalności przewozów towarowych.

W początkowym okresie pandemii, gdy zamarł ruch lotniczy, łańcuchy dostaw towarowych zostały dotkliwie ograniczone. Przepływy towarowe, volumeny lotniczego cargo spadły do poziomów nieznanych od lat. Jednocześnie jednak, wraz z rozwojem pandemii, wzrost zapotrzebowania na transport materiałów medycznych, niezbędnych do walki z pandemią zdeterminował wiele linii lotniczych do przekształcenia części swojej floty pasażerskiej do przewozów frachtowych. Zdemontowano fotele w samolotach pasażerskich i dotychczasowe kabiny pasażerskie stały się ładowniami dla wszelkiej maści masy towarowej. Szacuje się że ok. 200 linii lotniczych na całym świecie wykorzystywało co najmniej 2,5 tys. samolotów pasażerskich wyłącznie do celów przewozu cargo. Poskutkowało to wzrostem przepływów towarowych i zwiększeniem siatki połączeń z wieloma portami lotniczymi, co w sposób oczywisty przełożyło się na znaczne poprawienie wyników przewozów frachtowych, a co za tym idzie, również wyników finansowych kompanii lotniczych, które po okresie zapaści zaczęły odrabiać poniesione straty.
Pomimo znacznego spowolnienia przemysłu na Dalekim Wschodzie, już w pierwszym kwartale 2020, nastąpił ok. 4 procentowy wzrost przewozów towarowych cargo w stosunku do analogicznego okresu 2019.

Kryzys pandemiczny nie oszczędził także i naszych klientów, czyli importerów i eksporterów towarów z Dalekiego Wschodu, Ameryki Północnej, Południowej czy Indii. Poza problemami np. z zamówieniami towarów w wyniku zawieszenia produkcji w wielu fabrykach w czasie lockdownu, firmy te dodatkowo odczuły negatywne skutki załamania rynku transportowego, płacąc znacznie wyższe koszty frachtu niż dotychczas. Wynikało to z prostego rachunku. Linie lotnicze tracąc rynek przewozów pasażerskich, bazując jedynie na dochodach z przewozu cargo by zbalansować koszty rejsu, zmuszone zostały do radykalnego podniesienia (nawet kilkukrotnie) stawek i opłat lotniczych . Tak wysoki wzrost kosztów transportowych spowodował, że część branży handlowej i rynku e-commerce przeniosła się do firm kurierskich, tam szukając alternatywnych możliwości transportowych, inna część handlowców zmuszona wysokimi kosztami zrezygnowała z transportu swoich towarów frachtem lotniczym, na rzecz dłuższego w czasie, ale tańszego frachtu morskiego. To zrozumiałe. Zadecydował rachunek ekonomiczny, wiadomo bowiem, że koszt transportu, cła , podatek Vat, czyni w wartości dodanej znaczny udział w finalnej cenie sprowadzanego towaru.

Według ostatnich szacunków do dzisiaj upadło na całym świecie już blisko 50 linii lotniczych, co czyni, że to właśnie ten sektor gospodarek jest jednym z najbardziej poszkodowanych przez kryzys pandemiczny.

Nowa rzeczywistość

Początek roku 2021 dał nadzieję iż regres został przełamany. Zauważalny jest zwiększający się stale volumen towarów medycznych ( w tym szczepionki), ale nie tylko. Również inne rodzaje towarów z fabryk azjatyckich, które przywróciły już w większości normalną produkcję, zwiększają forwarderom i przewoznikom regularnie zamówienia zlecając dostawy lotnicze. Rynki powoli wracają do regularnych obrotów. Cieszą nas znów otrzymywane zlecenia importowe. Zwiększa się podaż eksportu lotniczego. Potwierdza to również IATA , które opublikowało dane ze stycznia 2021 r. dotyczące światowego rynku lotniczego cargo. Wynika z nich, że po raz pierwszy od początku pandemii wirusa SARS-CoV-2, powrócił popyt na przewozy lotnicze do poziomów z 2019. W stosunku do 2019 volumen ładunków CTK (tonokilometry) wzrósł o 1,1%, zaś w stosunku do 2020 o 3%.
Trudno mówić o jeszcze o pełnej normalizacji. Widać jednakże ewidentnie że wskaźniki wracają do wcześniejszych poziomów.
Paradoksalnie, sprawca kryzysu lotniczego, czyli Covid-19, który pogrążył rynek lotniczy w pierwszej fazie zarazy, dał jednocześnie szanse na wyjście z kryzysu całej branży lotniczej, m.in dzięki dystrybucji produktów medycznych i transportu sprzętu i farmaceutyków drogą lotnicza, służących do walki z nim samym. Bez wątpienia bowiem fracht lotniczy w procesie międzykontynentalnych dostaw towarów z segmentu medycznego w ostatnim czasie odegrał (i nadal odgrywa) pierwszoplanową rolę.

© Interfracht Co.Int.Air Freight
zródło:/ web sites//https://www.iata.org